Epopeja: Jak kumpel mój poznawał Linuksa

Epopeja: Jak kumpel moj poznawal Linuksa... Czyli przygody Woytasa...

5.22.2006

co za lipa ^^ :(

No lipa... całkowita, totalna lipa.

- zgubilem hasło do tego bloga, a raczej Operce sie zapomnialo ;/ (btw. Fx rox! , http://www.firefox.pl/ ). Teraz odzyskalem jak Blogger Account information wreszcie zaczelo dzialac.

- Woytaz nie zostal przekonany do linuksa bo stracilem inwencje... no i uparty jest... zreszta nie chce mi sie tu pisac. Nastepny post w tym blogu bedzie jego autorstwa.


pzdr

12.04.2005

ten dzien, ten dzien... był dziwny

dziś, a raczej wczoraj :|, juz jest po 24 , zainstalowałem mu linuksa.... miałem wrócic do domu o 20, wrócilem o 1ej... jedzenie nocą w McDonaldzie, bójki w nocnym autobusie, za dużo alkocholu... pomylenie koordynantów przy wyborze odpowiedniej lini autobusu, itp itd....


wiec, wybaczcie ale jaki Linuks został zainstalowany i jak przebiegła aktualizacja opowiem jutro.


pzdr

11.25.2005

Manifest z września

Co myśli Woytaz o Linuksie? Teraz, już wiemy, łamie sie i chce sprobować. Co myślał dwa miesiące temu? Oto co napisał mi kiedyś w mailu gdy otworzył GG i zalało go klika linków o Linuksie ode mnie. ;-)

Dziwna forma tego maila wynika z próby sparodiowania mojego pisania w tym stylu 2-3 tygodnie wcześniej, zupełnie o czym innym...

"
Wstęp:

Pierwsza wzmianka na gadu o linuxie -> 12-10-2004.
Pierwszy wyslany link "a'propos" -> 3-02-2005
Pierwsza wzmianka o instalacji -> 7-02-2005
Pierwsze olanie któregoś linka... nie wiem, nie wspomnę, kiedy się z nimi tak rozbestwiłeś ;-p
Bardzo prawdopodobne, że daty są mocno przesunięte do przodu.... zreeesztą. Nie wspominam mnóstwa rozmów (poza) wykładowych, i akcji z braniem na nie jako lektury "Podręcznika czegoś tam (KDE?)"

Ponowne zainteresowanie się L -> przy próbie przekonania Aśki K., że Linuxa bez problemów zrozumie i będzie jej łatwiej/lepiej/szybciej oraz zobaczeniu go w akcji.
Ponowne zaprzestanie śledzenia informacji -> bardzo szybko.

Aktualne, ponowne przeglądanie 'wklejanek' -> na wakacje założyłem sobie filtr, którego się trzymam. Przydługie rzeczy, które mi wklejasz na gadu, czytam jeśli wyglądają na ważniejsze. W linki klikam tylko jeśli wydaje mi się, że jak w ten konkretny nie wejdę, to mnie opieprzysz :-P. Zresztą, choć łańcuszków nie zdarzyło Ci się rozsyłać, to zdarzają się inne, niesmaczne rzeczy, których powodu obecności w historii moich rozmów nadal mam problem ze zrozumieniem. ;-)


Konkluzja:
Tak, wiem, że Linux istnieje. Tak, wiem, że jest dobry. Tak, zainteresowałeś mnie nim i ciekawią mnie informacje na jego temat.
Ale:
a) nie zamierzam zmieniać systemu, bo jestem patentowanym leniem i wolę (generalnie) rozwiazywać problemy rozwiązaniami dla mas - prostymi, łatwymi i przyjemnymi, nawet, gdy nie są najlepsze w swoich założeniach. I mimo tego wciąż czuję się wyjątkowy ;-)
b) te informacje , o których wspomniałem, uważam za interesujące, ale tylko przy filtrze 10% przesyłanych mi przez Ciebie wiadomości/linków. Reszta jest milczeniem/olewką? Proszę, wspomnij te słowa przy następnej wysłanej wiadomości, której nie zrozumiem: >jestem open-minded, nie open source.
Piszę to dlatego, żeby było serio (no może bez przesady ;-) ) traktowane to, co piszę, i co przyjmuję, żeby nie trzeba było KRZYCZEĆ jeśli w gąszczu rozmów wysyłam/odbieram coś wartościowego i godnego uwagi.

Dziękuję za uwagę, pozdrawiam, i zaznaczam, że nie przyjmuję zażaleń z powodu 'zerżnięcia koncepcji' ;-)
"

hmm, fajny tekst :D

11.22.2005

OCB? Czyli dlaczego tu PiShe...

powód 1: Blog Kota Tip Topa -> http://kottiptop.blogspot.com/ "Kot_Tip_Top- blog linuxowego h4x0r4" ;-) Przekomiczne, gość miał pomysł na dobry dowcip ale niestety takie jest wyobrażenie 95% populacji o Linuksie i linuksowcach... niezrozumiali fanatycy korzystający z brzydkiego systemu bez ikonek, tylko i wyłącznie w trybie tekstowym. I w ogolę jacyś tacy dziwni. Ten blog pokaże jak to jest naprawdę.

powód 2: Od półtora roku korzystam z systemu operacyjnego Linux. Zastosowanie na zwyczajny desktop (www, maile, gg, filmy, mp3ki... czasami cos innego). Kiedyś spróbowałem tego systemu i mi sie spodobał... tak po prostu. Lepiej, efektywniej mi sie korzysta z komputera na Linuksie niż na Windowsie. Jestem zainteresowany promocja Linuksa wśród zwykłych użytkowników komputera.

powód 3: Od 7 miesięcy zawracam głowę mojemu kumplowi -- tak! teraz mowa a głównym bohaterze tego bloga -- Wojtkowi (vel Woytaz). Gość ma potencjał (maniak przeglądarki Opery, przetestował większość komunikatorów świata ;-) )... i naprawdę nie dla niego GUI i aplikacje Windowsa (zbyt proste, niekonfigurowalne i nieergonomiczne). Jestem przekonany, że jak pozna KDE/Gnome/XFCE, skonfiguruje sobie któreś, pozna aplikacje Linuksa to nie bedzie chciał wracać do windy... Bo po co jak w Linuksie korzysta sie na codzień z komputera szybciej i przyjemniej?

Czy mam racje?

Czy Woytaz polubi Linuksa?

Co bedzie uważał za plusy, a co za minusy tego systemu?

I jak to jest gdy ktoś po wielu latach korzystania z aplikacji Windowsa poznaje zupełnie inne oprogramowanie i zupełnie inny system (filozofia, sposób działania, rozwiązania techniczne)?


Panie, Panowie... przekonajmy się!


PS. Za 4-5 dni na komputerze Woytasa zagości Linux.
PS2. Niedługo przedstawie pokrótce co Woytaz myśli o Linuksie (na podstawie mojego "przynudzania" na GG o tym systemie)